niedziela, 23 stycznia 2011

Rozważania na temat oczywistej niesłuszności odszkodowania.

Motto:
     Ukochany kraj,
     Umiłowany kraj,
     Ukochany, jedyny, nasz, polski
     Ukochany kraj,
     Umiłowany kraj,
     Ukochana i ziemia, i nazwa (...)

     Konstanty Ildefons Gałczyński, Ukochany kraj, 

Miejsce akcji: Knurów, województwo śląskie
Osoby:
Państwo M. – małżonkowie Ewa i Franciszek i ich dwoje dzieci reprezentowani przez jednoosobowego pełnomocnika – razem 5 osób w tym dwoje dzieci.

Skarb Państwa reprezentowany przez: urzędników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Wojewoda Śląski i jego urzędnicy, urzędnicy Powiatowego Inspektoraty Nadzoru Budowlanego Powiatu Gliwickiego, Minister Infrastruktury z urzędnikami, rzeczoznawcy majątkowi – razem kilkadziesiąt osób.

Przedmiot akcji: dwupokojowe mieszkanie stanowiące własność Państwa M.

Państwo M. to typowa polska rodzina nie grzesząca przesadzoną zamożnością. Głównym ich rodzinnym majątkiem jest dwupokojowe mieszkanie, w którym wiodą swoje zwykłe, codzienne życie. Pech chciał, że ten rodzinny majątek znalazł się na terenie, który przeznaczony został w publicznych planach na drogę. Niekomfortową rodzinną sytuację łagodzić miał fakt, że Polska jest już krajem demokratycznym, w którym obowiązuje konstytucyjna zasada chroniąca prywatne majątki: Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia a wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem. Z zasady tej jasno wynika, że właściciel nieruchomości nie powinien żywić obaw, gdyż rekompensatą za przymusowo zabieraną nieruchomości będzie słuszne odszkodowanie.  W swym podstawowym akcie prawnym – konstytucji – Państwo Polskie zagwarantowało Państwu M., że z przykrego incydentu wyjdą bez finansowego szwanku.

Przy rozważaniach nad przypadkiem  Państwa M. pomocnym będzie fakt, że każdy z nas, bez wyjątków, posiada jakieś miejsce zamieszkania, jakiś adres. Nie wysilając specjalnie wyobraźni dosyć łatwo można więc wyobrazić sobie sytuację, w której znaleźli się Państwo M. Oczywistym jest, że siłowe wytrącenie ludzi z błogiego stanu rodzinnego spokoju i stabilizacji nie jest sytuacją przyjemną dla wytrącanych. Słuszne odszkodowanie za skutki finansowe ingerencji w czyjś prywatny majątek traktować należy jako absolutne minimum tego, co Państwo winno zagwarantować właścicielom nieruchomości wywłaszczanych na cele publiczne. Rzecz jasna państwo demokratyczne. Inne typy państw takiego obowiązku nie posiadają. Można być niemal pewnym, że wszelkie próby oszczędzania na procesach odszkodowawczych kosztem właścicieli nieruchomości przyniosą odwrotny od zamierzonego skutek. Wraz ze zniknięciem zaufania do Państwa Polskiego pojawi się chorobliwa niechęć do wszelkich inwestycji publicznych. Sensowny i szybki rozwój polskiej infrastruktury komunikacyjnej będzie torpedowany na wszelkie możliwe sposoby.  Fałszywie pojmowane oszczędności wchłonięte zostaną przez honoraria, prawników, ekspertów i urzędników, którzy będą się dwoić i troić by ukryć gołą prawdę.  Nie wspominając nawet o nerwach i pieniądzach właścicieli nieruchomości targanych niesprawiedliwym traktowaniem ich majątków.

Ponieważ każdy dysponuje jakimś miejscem zamieszkania, to co najmniej większość potrafi zgrubnie przewidzieć typowe wydatki niezbędne do poniesienia przy przymusowej przeprowadzce i zamianie dotychczas posiadanego mieszkania na mieszkanie zamienne. W standardowych sytuacjach typowe koszty zmiany miejsca zamieszkania składać się będą z następujących składników:
  1. Cena typowego, podobnego do opuszczanego, dostępnego na lokalnym rynku mieszkania zastępującego mieszkanie przymusowo opuszczane.
  2. Koszt poszukiwania nowego, zamiennego miejsca zamieszkania.
  3. Prowizja pośrednika w obrocie nieruchomościami.
  4. Honorarium notariusza spisującego akt notarialny – umowę kupna mieszkania nowego.
  5. Koszt przeprowadzki – koszt usługi polegającej na przeniesieniu sprzętów z mieszkania opuszczanego do nowego miejsca zamieszkania.
  6. Koszt nabycia nowych mebli – należy założyć, że część mebli (meble kuchenne na miarę, szafy wnękowe, etc.) ze względów technicznych i gabarytowych nie będą mogły być zastosowane w nowym mieszkaniu.
  7. Koszt przystosowania „nowego” mieszkania do własnych potrzeb – malowanie, ułożenie glazury, własna wanna, bateria wannowa etc.
  8. Rekompensata za czas poświęcany na instalowanie się w nowym miejscu (w końcu w tym czasie można było pracować zarobkowo lub nawet nic nie robić),
  9. Koszt zmiany dokumentów, umów na media, telefony i innych formalności.
  10. Honoraria dla specjalistów angażowanych w proces odszkodowawczy (jeśli pomoc fachowa jest potrzebna).
  11. Inne nie przewidziane koszty związane ze przymusową przeprowadzką.

 Wyszczególnione wydatki zdefiniowane zostały jedynie hasłowo. Oczywistym jest, że poszczególne przypadki nie będą w praktyce identyczne co do struktury takich wydatków. Ale skoro Państwo Polskie gwarantuje swym autorytetem i majestatem słuszność odszkodowania to należy przypuszczać, że faktyczne, możliwie do udowodnienia wydatki ponoszone przez wywłaszczanych właścicieli ujmowane będą w kwocie odszkodowania, niezależnie od tego ile pomysłów legislacyjnych nadbudowanych zostanie na prostą, logiczną i powszechnie zrozumiałą konstytucyjną zasadę gwarantującą słuszne odszkodowania za majątek wywłaszczany na cel publiczny.

Niestety, w tym indywidualnym przypadku dotyczącym Państwa M. i ich mieszkania dokonano wszelkich możliwych zabiegów by do ustalenia słusznego odszkodowania nie doszło. W spektakularne wykoślawienie procesu odszkodowania oraz uprzykrzenie życia Bogu ducha winnych ludzi zaangażowany został rozbudowany aparat państwowy działający pod szyldem, wydawałoby się, poważnych i szacownych instytucji państwowych. Dzięki sprawności tego aparatu Państwo M. mieszkają w coraz trudniejszych warunkach, pod wzmagającą się presją różnorodnych instytucji publicznych. Kolejne szczeble administracyjne coraz dosadniej wybijają im z głowy myśl o gwarantowanym w treści konstytucji słusznym odszkodowaniu. Należy mieć jednak nadzieję, że żałosny spektakl, w którym uczestniczą Państwo M. oraz aparat państwowy dobrnie do sensownego zakończenia. Jeśli Państwo M. wyjdą ukontentowani z tej sytuacji to i my na przyszłość będziemy mogli patrzeć z nadzieję. W przeciwnym razie myśl o Polsce jako Państwie sprawiedliwym i demokratycznym trzeba będzie mocno zweryfikować. Wątpliwy też będzie sens rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Polsce skoro będzie się on musiał odbywać aż takim kosztem wybranych, pechowych jednostek.

ŻAŁOSNY PRZEBIEG ZDARZEŃ
Żałosna i miejmy nadzieję wstydliwa, dla reprezentujących Skarb Państwa instytucji i urzędników, historia tego feralnego procesu odszkodowawczego rozpoczęła się od pierwszej propozycji wykupu złożonej przez przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na kwotę 114 tys. złotych. Podstawą pojawienia się propozycji wykupu mieszkania na taką kwotę był operat szacunkowy sporządzony przez dwie panie – rzeczoznawczynie majątkowe – posiadające państwowe uprawnienia w zakresie wyceny nieruchomości, wynajęte przez Generalną Dyrekcję.

Państwo M. odrzucili tę ofertę nie dlatego, że dysponują głęboką wiedzą z zakresu szacowania nieruchomości i byli w stanie procesowi wyceny zarzucić niedoróbki i przekłamania. Państwo M. postąpili znacznie prościej. Udali się do okolicznych biuro pośrednictwa, zaglądnęli do internetu i stwierdzili, że za kwotę im proponowaną w żaden sposób nie będą w stanie kupić mieszkania podobnego do tego, którego są właścicielami. Kwota zaproponowana przez Generalną Dyrekcję to około 2,2 tys. zł/m kw. podczas gdy średnie ceny ofertowe mieszkań ujętych w lokalnych ofertach wynosiły około 3,3 tys. zł/m kw. W takiej sytuacji nikt o zdrowych zmysłach, a takimi dysponują wciąż jeszcze Państwo M., nie przyjąłby propozycji błędnie ustalonego odszkodowania. Nie tyle z wyrachowania ile wiedziony instynktem samozachowawczym.

Przy okazji warto sobie uprzytomnić, że operat szacunkowy (jeśli oczywiście jest poprawnie sporządzony) daje wiedzę wyłącznie o wartości rynkowej nieruchomości a więc najbardziej prawdopodobnej cenie za którą można nieruchomość nabyć. Wartość rynkowa nieruchomości, w żadnym razie, nie zawiera w sobie innych składników odszkodowania prócz jej ceny. Z powyższego względu właściciel wywłaszczanej nieruchomości może zostać zaspokojony kwotą odszkodowania równą wartości rynkowej nieruchomości tylko wtedy gdy wartość nieruchomości oszacowana zostanie wadliwie, ściślej – gdy wartość nieruchomości zostanie zawyżona. W standardowych sytuacjach właścicielom wywłaszczanych nieruchomości winny być proponowane, prócz samej wartości nieruchomości (jej najbardziej prawdopodobnej ceny) pozostałe składniki odszkodowania, które zobowiązani będą ponieść nabywając nieruchomość zamienną. Jeśli składniki te zostaną w odszkodowaniu pominięte to odszkodowania nie będzie można uznać za słuszne.

Choć Państwo M. nie znali się na zawiłościach wyceny nieruchomości, nie mieli świadomości wskazanych wyżej uwarunkowań to z przyczyn zdroworozsądkowych nie przyjęli niekorzystnej dla nich oferty słusznego, a raczej niesłusznego  odszkodowania sugerowanego przez Generalną Dyrekcję.

Odrzucenie niesłusznie określonej kwoty słusznego w urzędniczym mniemaniu odszkodowania sprawiło, że bezlitosna machina administracyjna rzuciła się z impetem na skromny majątek Państwa M.  Do sprawy przyłączył się Wojewoda Śląskiej, który ponaglał do dobrowolnego zawarcia umowy sprzedaży nieruchomości.   Nie przyjmowano do wiadomości oczywistych wyjaśnień dobitnie wykazujących, że kwota proponowana przez Generalną Dyrekcję daleka jest od należnego właścicielom mieszkania słusznego odszkodowania. O zasadności stanowczego odrzucenia pierwotnej oferty zaświadczyła w dalszym przebiegu sprawy kolejna wycena mieszkania opracowana, tym razem na zlecenie Wojewody Śląskiego, przez innego rzeczoznawcę. W tej nowej wycenie mieszkanie Państwa M. wyceniono na niemal 163 tys. Opór Państwa M. okazał się mieć wymierny sens – wyrażony w kwocie sięgającej niemal 50 tys. złotych stanowiących różnicę pomiędzy kwotą zaproponowaną przez Wojewodę a kwotą pierwotnie zaproponowaną przez GDDKiA! Podobnym oporem nie odznaczyli się inni mieszkańcy budynku, w którym zamieszkują Państwo M. wobec czego należne im pieniądze przemknęły jedynie koło nosa. Były to jednak osoby starsze, które pogląd na rolę instytucji państwowych czerpały z minionego ustroju. Podobnie zresztą jak większość reprezentantów Państwa Polskiego zaangażowanych w tę sprawę.
  
Konsekwencją odrzucenia marnej oferty wykupu mieszkania składanej przez Generalną Dyrekcję stało się wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego z wniosku samej Generalnej Dyrekcji, która dobrowolnie nie zdołała przełamać oporu krnąbrnych Państwa M. i nie doszła z nimi do porozumienia. W przebiegu zdarzeń nikogo nie zaniepokoił ani nie przejął fakt, że pierwotna oferta była wyraźnie wadliwa. Jej podstawę stanowił bubel wycenopodobny, który w niesprzyjających okolicznościach mógł stać się przyczyną tarapatów finansowych niewinnych ludzi. Z nieustalonych przyczyn nikomu winnemu tej sytuacji włos z głowy nie spadł.  Sensowna reakcja na bubel pojawiający się przy szacowaniu wartości nieruchomości na potrzeby odszkodowania jest o tyle istotna, że dziś konsekwencje partactwa mogły wyrządzić szkodę Państwu M. ale jutro mogą uderzyć ze zwiększoną mocą w interes Państwa Polskiego – o ile już nie uderzyły.  W grę wchodzą naprawdę duże, publiczne pieniądze pochodzące z podatków zwykłych ludzi, takich jak Państwo M., a pomysłowość rzekomych fachowców, urzędników nie zna przecież granic. Istnieją liczne dowody na to, że warto jest dbać o stosowną jakość wycen nieruchomości. Co by przecież nie mówić wartości nieruchomości stanowią główny choć nie wyłączny element kwoty odszkodowania.

Konsekwencją toczącego się toku wydarzeń stało się powstanie zawiadomienia Wojewody Śląskiego o wszczęciu postępowania wywłaszczeniowego, w którego treści Państwo M. zostali poinstruowani, że Pan Wojewoda, na wniosek Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad udziela, w uzasadnionych przypadkach, w drodze decyzji, zezwolenia na niezwłoczne zajęcie nieruchomości przeznaczonych na pasy drogowe co prościej formułując przekłada się na przymusowe, siłowe usunięcie Państwa M. z mieszkania stanowiącego wciąż ich własność.  Nie trzeba było dysponować szczególną wyobraźnią by przewidzieć, że w omawianej sytuacji taki właśnie, uzasadniony przypadek nastąpił. Państwo M. oczekiwali tylko jak i kiedy zostanie to im oznajmione.

W międzyczasie Generalna Dyrekcja piórami swoich urzędników zaręczała urzędnikom Wojewody Śląskiego staranność wyceny, na podstawie której sporządzona została pierwotna oferta na owe marne 114 tys. a także gwarantowała skrupulatność urzędniczą zastosowaną przy ocenie jakości tej wyceny. Oczywistym jest, że jakość takich deklaracji okazała się być porównywalna do zaręczanego opracowania. Cóż to jednak dziś kogo obchodzi? Widać poniosło naszych urzędników i bardziej zachowali się jak gracze w cynicznym biznesie niż przedstawiciele służby publicznej odpowiedzialnej za proces ustalania słusznego odszkodowania. Słusznego czyli zgodnego z nadrzędnym aktem prawnym, jakim jest w Polsce konstytucja.

Oczekiwana decyzja Wojewody Śląskiego umożliwiająca niezwłoczne zajęcie nieruchomości wydana została niecałe trzy tygodnie po uprzednim zawiadomieniu. Wojewoda Śląski wydał decyzję, w myśl której zezwolono Generalnej Dyrekcji na niezwłoczne zajęcie mieszkania Państwa M. ale jednocześnie zobowiązał Generalnego Dyrektora do wskazania im lokalu zamiennego. Wydanej decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.  Wraz z urzędowym pismem udekorowanym czerwoną urzędową pieczęcią pojawił się strach, który ogarnął całą rodzinę Państwa M.

Państwo M. przejęci swoim niepewnym losem zwrócili się do Wojewody o rozstrzygnięcie najprostszych i najbardziej oczywistych kwestii praktycznych,  związanych z podjętą przez Wojewodę decyzją:
  • w jakiej kwocie i z jakich środków sfinansowane zostaną wszelkie koszty związane z przymusową przeprowadzką pomiędzy mieszkaniem, w którym zamieszkują a mieszkaniem zamiennym, które zostanie im wskazane przez Generalną Dyrekcję?
  • w jakiej kwocie i z jakich środków finansowany będzie pobyt Państwa M. w mieszkaniu zamiennym do czasu uzyskania przez nich, należnego im, słusznego odszkodowania?

Zasygnalizowane kwestie były dla Państwa M. dość istotne, ponieważ, jak wcześniej wspomniano, nie są na tyle zamożni by móc sięgnąć do rodzinnych rezerw niezbędnych do sprostania skutkom finansowym decyzji wydanej przez Wojewodę Śląskiego.

Nie minęły dwa tygodnie od podjętej właśnie przez Wojewodę decyzji gdy Państwo M. otrzymali od Generalnej Dyrekcji wezwanie do dobrowolnego opuszczenia mieszkania, które nałożone zostało decyzją administracyjną wydaną przez Wojewodę. W treści wezwania wyznaczono Państwu M. niespełna dwutygodniowy termin do protokolarnego przekazania zamieszkiwanego przez nich i stanowiącego ich własność mieszkania. Przerażonej, przejętej i zaszczutej rodzinie wskazano adres mieszkania zamiennego. Wciąż niespodzianką pozostawało kto sfinansuje przeprowadzkę oraz kto będzie opłacał czynsz najmu mieszkania zamiennego.

Do protokolarnego przekazania mieszkania w efekcie nie doszło, ponieważ mieszkanie zamienne oferowane Państwu M. okazało nie nadawać się do zasiedlenia z przyczyn technicznych. Państwo M. odmówili przyjęcia
  • mieszkania zamiennego  z prozaicznych przyczyn:
  • brak węzła sanitarnego w mieszkaniu,
  • wilgoć i grzyb na ścianach do wysokości 1,5 m.
  • brak podpiwniczenia,
  • brak centralnego ogrzewania.
 Abstrahując od marnego stanu technicznego w jakim znajdowało się sugerowane przez Generalną Dyrekcję mieszkanie zamienne Państwo M. nie otrzymali żadnej pisemnej, ani też ustnej deklaracji wyjaśniającej im sposób załatwienia kwestii finansowych związanych z czekającą ich  przymusową przeprowadzką do mieszkania zamiennego.  Nie wyjaśniono im także, kto i w jakiej wysokości będzie ponosił czynsz najmu za korzystanie z lokalu zamiennego.

Widok ogólny budynku, w którym znajduje się lokal zamienny.

Zawilgocenia ściany wewnętrznej lokalu zamiennego.

Po jakimś czasie, w odpowiedzi na wątpliwości finansowe dotyczące ewentualnego przemieszczenia się do lokalu zamiennego Generalna Dyrekcja przekazała Państwu M. wzór porozumienia mającego rozstrzygać te istotne kwestie. Wobec zaistniałych okoliczności data wydania mieszkania przesunięta została łaskawie o następne 3 tygodnie. Przy tym kolejnym podejściu do sprawy Generalna Dyrekcja dopuściła możliwość by Państwo M. własnym staraniem znaleźli sobie mieszkanie zamienne. Nawiązując do sygnalizowanych wcześniej wątpliwości przedstawiciele Generalnej Dyrekcji zobowiązali się płacić czynsz za mieszkanie zamienne za okres następnych 6 miesięcy. Po tym okresie Państwo M. winni  martwić się o pieniądze we własnym zakresie. Sami też, na własny koszt winni się przeprowadzić. Przebieg zdarzeń nie napawał Państwa M. optymizmem. Beznadziejność sytuacji podsycił Wojewoda Śląski w swym stanowisku będącym odpowiedzią na wątpliwości właścicieli mieszkania co do dalszego przebiegu sprawy. Z potoku słów i licznie przytaczanych aktów prawnych nic konkretnego nie wyniknęło. Obawy i niepewność Państwa M. uległy wzmożeniu.

Choć Państwo M. byli i są nadal właścicielami swojego mieszkania i choć Państwo Polskie gwarantuje im rzekomo ochronę posiadanego majątku to bez specjalnych ceregieli firmy budowlane działające na zlecenie Generalnej Dyrekcji (czyli Państwa Polskiego) rozpoczęły realizację inwestycji na terenie stanowiącym współwłasność Państwa M. Nikomu, prócz rzecz jasna samych właścicieli mieszkania, nie przeszkadzał fakt, że kwestia odszkodowania wciąż nie została załatwiona. Nie przejmowano się także tym, że wchodząc na nieruchomość naruszano prywatną własność wbrew woli właścicieli.  Znikomy majątek Państwa M. tkwiący w dwupokojowym mieszkaniu nie zajmował i nie zajmuje specjalnie nikogo. Roboty budowlane prowadzone były w najlepsze. Sprzęt ciężki orał pod oknami masy ziemne i nikt się specjalnie nie przejmował tym, że wewnątrz budynku mieszkają jacyś ludzie. Przez kilka tygodni urządzono Państwu M. piekło na ziemi zmuszając ich do zamieszkiwania na placu budowy, na którym prowadzone były intensywne prace budowlane. Przy okazji przeorana została kanalizacja deszczową wokół budynku, w którym mieści się mieszkanie.

Plac budowy na powierzchni nieruchomości – widok z okna mieszkania Państwa M.



Plac budowy na powierzchni nieruchomości – widok z zewnątrz.

Zdesperowani Państwo M. w trosce o swoje bezpieczeństwo zwrócili się o pomoc do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z prośbą wstrzymania prac budowlanych, które ewidentnie zagrażały ich zdrowiu, życiu i mieniu. W cynicznym urzędowym piśmie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego uspokajał, że „prowadzone prace i uciążliwości związane są z budową autostrady w tym rejonie i zakończą się wraz z oddaniem do użytkowania obiektu.”  Do kwestii bezpośredniego zagrożenia życia i mienia Państwa M. zamieszkujących na placu budowy nikt w Inspektoracie się nie odniósł. Inspektorat nie stwierdził nic niepokojącego w tym, że ludzie mieszkają wbrew swojej woli na placu budowy gdzie przy pomocy sprzętu ciężkiego realizowane są intensywne roboty ziemne. Nadzór budowlany nie podzielił z Państwem M. niepokoju, który pojawił się z chwilą przeorania, przy okazji prowadzonych robót ziemnych, kanalizacji deszczowej odprowadzającej wodę z okolicznego terenu.  Także przedstawiciele Generalnej Dyrekcji nie byli skłonni dzielić się z Państwem M. niepokojem przy tej okazji.

Niepokoje i obawy Państwa M. potwierdziło jednak podtopienie okolicznego terenu, które nastąpiło wkrótce. Wody opadowe skrzętnie skorzystały z grawitacji i spływając z nowo wybudowanej autostrady stawiły się w pokaźnej ilości wokół budynku. Woda nie mając gdzie ujść wytworzyła sobie całkiem pokaźny zbiornik. Prorocze przewidywania Państwo M. sygnalizowane w pismach do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego spełniły się zaskakująco dobitnie. Na tyle jednak słabo, że nadal nikt nie daje wiary Państwu M., że w wyniku przeprowadzonych prac budowlanych po kanalizacji deszczowej pozostało jedynie blade wspomnienie.

Podtopienie budynku obserwowane z okien mieszkania Państwa M.


Podtopienie budynku obserwowane z zewnątrz.


Podtopienie budynku obserwowane z zewnątrz.

W kolejnej odsłonie całej przygody Państwa M. z procesem odszkodowawczym odbyła się rozprawa administracyjna przed obliczem urzędniczki Wydziału Infrastruktury Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Na rozprawie starano się zasugerować Państwu M. aby skłonili się do przyjęcia kwoty odszkodowania w wysokości ceny mieszkania wynoszącej około 163 tys. Wszelkie wyjaśnienia wykazujące, że proponowana im kwota odszkodowania pomija pozostałe wydatki, które przy zmianie miejsca zamieszkania zmuszeni będą ponieść nie znajdowały zrozumienia. Wojewoda Śląski dał wyraz zdecydowanego niezrozumienia roszczeń Państwa M. w treści decyzji administracyjnej wydanej po rozprawie. Na otarcie łez do ceny mieszkania dodano 10 tys. zł uznając, że to jest wszystko co Państwo M. mogą otrzymać od Państwa Polskiego z tytułu słusznego odszkodowania za wywłaszczaną nieruchomość.

Zarówno Generalna Dyrekcja jak i Wojewoda Śląski oraz Powiatowy Inspektorat nadzoru budowlanego pozostawały głuche na bytowe problemy codziennego życia Państwa M. Po zakończeniu prac budowlanych istotnie minęło bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia, które mógł wywołać ciężki sprzęt pracujący w ogrodzie przydomowym. W wyniku wybudowania drogi pojawiło się jednak nowe, nieznane dotąd zagrożenie wywołane niebezpiecznym usytuowaniem budynku w stosunku do nowo powstałej jezdni. W efekcie przeprowadzonych prac drogowych budynek, w którym położone jest mieszkanie znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie intensywnie używanego wyjazdu z autostrady.  Aktualne usytuowanie budynku w stosunku do jezdni stwarza zdecydowane zagrożenie bezpieczeństwa Państwa M. i na domiar złego stanowi wyraźny przejaw naruszenia przepisów prawa. Nieszczęśliwym trafem przejmuje to wyłącznie Państwa M. Przedstawiciele instytucji publicznych nie znajdują żadnych powodów do niepokoju.

Usytuowane budynku w stosunku do zewnętrznej krawędzi jezdni.

Usytuowane budynku w stosunku do zewnętrznej krawędzi jezdni.


Usytuowane budynku w stosunku do zewnętrznej krawędzi jezdni.

Konsekwencją przedstawionej sytuacji stało się odwołanie Państwa M. od decyzji Wojewody Śląskiego do Ministra Infrastruktury. Minister potrzebował 10 miesięcy, żeby przeanalizować przedkładane mu czarno na białym argumenty i wydać zaskakującą, chyba nawet jego samego, decyzję. Wykazał, że Wojewoda Śląski nienależnie pośpieszył się z oferowaniem Państwu M. dodatkowych 10 tys. ponad cenę mieszkania oszacowaną na kwotę 163 tys. złotych. Wywód zawarty w decyzji ministra wykazał, że w świetle obowiązujących przepisów prawa a więc nade wszystko Konstytucji RP Państwu M. żadne dodatkowe pieniądze ponad „czystą” cenę ich mieszkania się nie należą. Minister uchylił więc wadliwą decyzję Wojewody w zakresie tych dodatkowych 10 tys. i utrzymał decyzję o przyznaniu słusznego odszkodowania w kwocie 163 tys. złotych a więc w kwocie stanowiącej wyłącznie „suchą” cenę mieszkania. Z tak pojmowanego podejścia do słusznego odszkodowania wnosić należy, że Państwo M. z własnych środków mają sobie poszukać nowego mieszkania, we własnym zakresie ponieść koszt przeprowadzki, opłacić prowizję pośrednika, honorarium notariusza oraz ewentualne honoraria prawników i ekspertów przydatnych w hipotetycznych okolicznościach pojawienia się problemów w toku postępowania administracyjnego. Zakładać należy, że w wariancie awaryjnym, desperackim mogą rozważyć też przykrojenie sobie nieco metrażu mieszkania a oszczędności uzyskane z przykrojenia przeznaczyć na wydatki związane przejściem na nowe mieszkanie. Z przykrawaniem Państwo M. mają jednak pewne problemy, ponieważ w dwupokojowym mieszkaniu użytkowanym przez czteroosobową rodzinę nie za bardzo jest co przykrawać. W okolicznościach wyznaczonych decyzją Ministra Infrastruktury Państwo M. muszą zapomnieć o treści Konstytucji RP a także o zasadzie słusznego odszkodowania za własność przejętą przez Państwo Polskie na cel publiczny.  W nawiązaniu do opowiedzianej wyżej historii Państwo M. między bajki winni  włożyć konstytucyjne deklaracje ochrony majątku prywatnego.

Oczywistym jest, że Państwo M. podejmą dalsze próby dociekania swoich praw. W hierarchii administracyjnej doszli już wysoko ale nie wyczerpali wszystkich możliwości. O ile żadna ciężarówka mknąca po przyległej jezdni nie staranuje ich mieszkania i nie unicestwi jego zawartości Państwo M. mają teoretyczną możliwość brnięcia dalej. Czas pokaże co się jeszcze wydarzy w tej sprawie. 

PODSUMOWANIE
Przedstawiona historia Państwa M. i ich niewielkiej rodziny jest o tyle ciekawa, że ujawnia dobitnie wadliwe pojmowanie kwestii odszkodowawczych w Polsce. Szczególnie wobec ludzi słabych, niezamożnych i słabo ustosunkowanych.  W omówionym przykładzie widać jak na dłoni, że służby publiczne w żadnym razie nie pełnią funkcji służebnych wobec obywateli. Środki niezbędne do uregulowania słusznego odszkodowania miast trafiać do kieszeni wywłaszczanych marnowane są na honoraria osób, które tylko pozornie chronią interesu Państwa Polskiego oraz na wlekące się miesiącami i latami spory. Oczywistym jest, że omówiony sposób obsługi procesów odszkodowawczych jest podłożem mnożących się konfliktów, które przetaczają się i przetaczać się będą przez rozmaite polskie urzędy i sądy. Ogromny wysiłek ludzki, licząc w skali całego kraju, angażowany jest w kłótnie i spory, których pożywką i podłożem są tandetne przepisy prawa przyprawione złą wolą cynicznych urzędników. Jeśli rzeczywiście chcemy mieć w Polsce nowe drogi i lepszą kolej to bierzmy się czym prędzej za porządki w kwestiach odszkodowawczych.

Oczywistym jest, że nie wszystkie procesy odszkodowawcze mają taki przebieg jak sprawa Państwa M. W pewnych sprawach nie pojawiają się spory, ponieważ wypłacane odszkodowania przewyższają znacząco kwotę słusznego odszkodowania. W innych spory i konflikty łagodzone są przez intencjonalne zawyżanie wartości nieruchomości do kwoty zbliżonej do kwoty słusznego odszkodowania. Pewna część sporów ginie tylko dlatego, że właściciele nieruchomości polegają w konfrontacji z aparatem państwowym przerastającym ich z naturalnych względów swoimi możliwościami finansowymi i kompetencyjnymi. W całej sprawie nie chodzi jednak o polowanie na czarownice lecz uzmysłowienie sobie, że obecnie funkcjonujący system odszkodowawczy jest ewidentnie zły. Jego wady rodzą problemy, które należy wyeliminować. Trzeba po prostu podmienić nasze polskie, rodzime, nieudolnie przez nas Polaków wymyślone zasady regulowania odszkodowania, na inne – lepsze, sensowniejsze choć tak samo polskie i tak samo rodzime jak poprzednie.
Wbrew pozorom do szczęścia wcale nie są potrzebne kolejne regulacje prawne. Bardziej sensowne wydaje się przeprowadzenie zmasowanego procesu deregulacji. Wystarczy też więcej namysłu i serca włożyć we wcielanie w życie całkiem sensownych, prostych i logicznych zasad ujętych w art. 21 w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:

1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

Na koniec warto może sobie przypomnieć słownikową definicję słuszności (Uniwersalny Słownik Języka Polskiego, Wyd. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003):
słuszny 1. «zgodny z prawdą, odpowiadający rzeczywistości, mający rację; trafny, logiczny» 2. «taki jak powinien być; usprawiedliwiony, uzasadniony, właściwy»

     My trudności wszystkie pokonamy,
     żaden wróg nie złamie hartu w nas,
     w słońce jutra otworzymy bramy,
     rozśpiewamy, rozświecimy czas.
     
Konstanty Ildefons Gałczyński, Ukochany kraj

I to by może było na razie tyle.

5 komentarzy:

  1. Oczywiście standardy pozostają niezmienne od lat.
    Ale ja myśle że to powolutku zacznie się zmieniać.
    Dzięki takim wskazującym nieprawidłowości - jak Pan Wojtek.
    Oby to się zaczęło sprawdzać w polskim prawodawstwie jak najszybciej.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkiem nie była pierwsza wycena tylko moment wykupu mieszkania które było w planach pod A1.
    Miasto Knurów pozyskało budynki od koksowni i przekazało GDDKiA wzamian za wybudowanie bloku w ramach budownictwa odtworzeniowego.
    We wspomnianym bloku cały czas jedno mieszkanie jest puste, mniemam dla Państwa M.
    Mój komentarz proszę traktować nie jako obronę urzędników tylko ukazanie szerszego pola w tej konkretnej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja akurat przeczytałem sobie odpowiedź pana w randze podsekretarza stanu - na zapytanie Pani Poseł o praktyki stosowane przez GDDKiA co do wykupów.
    Tutaj cały link z odpowiedzią niedawną
    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/5F7058E4

    Najbardziej wzruszyło mnie stwierdzenie - cytuję:

    Mając na uwadze powyższe, uprzejmie informuję również, iż nakłonienie GDDKiA przez organy administracji do nabywania całości nieruchomości od stron postępowań toczących się na podstawie specustawy jest niemożliwe w świetle przepisów prawa.
    W oparciu o obowiązujące przepisy inwestor samodzielnie ocenia, czy może zastosować powoływany art. 13 specustawy, natomiast minister infrastruktury nie dysponuje kompetencjami pozwalającymi mu na wywieranie na GDDKiA wpływu w sprawie nabywania konkretnych nieruchomości.

    Czyli przepisy prawa powalają jednak GDDKiA zostać samodzielnym sędzią, katem i oprawcą....
    Na wiele więcej jej pozwalają zresztą - obserwując praktyki opisywane na tym blogu, i newsy TV-gazetowe....

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety podobne sytuacje możemy odnaleźć na każdym kroku.
    Pisze Pan "cyniczni urzędnicy"..... rzeczywiście urzędników można podzielić na takich którym chce się pracować i na takich którym praca zawodowa w życiu przeszkadza. Chciałam jednak zwrócić uwagę, iż winy nie należy doszukiwać się w "cynicznych urzędnikach", ale w złym ustawodawstwie. Urzędnicy (nawet jeśli są wrażliwi na krzywdę ludzką) "boją się" wydawać decyzji (które dla nas są oczywiste), proszę pamietać, iż szczególnie w przypadku nieruchomości, czyli tak gdzie w gre wchodzą ogromne pieniądze jest zwyczajny lęk przed ewentualnymi oskarżeniami związanymi z naruszeniem dyscypliny finansowej, ew. mającego związek z korupcją itd

    Urzędnik związany z gospodarką nieruchomościami

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący Artykuł, zarówno komentarze sporo można wywnioskować.

    OdpowiedzUsuń